sabato 29 dicembre 2012

Made in Italy - tortellini con carne

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

Ultimamente tra lavoro e la vita a Varsavia non abbiamo cucinato per niente e abbiamo trascurato il blog. Ma adesso vogliamo riniziare a pubblicare ricette e dopo il Natale in Italia abbiamo fatto il pieno : )
Con quest'occasione vi presentiamo il badge laterale che abbiamo creato da poco. Cliccandoci sopra troverete la lista di tutte le ricette "Made in Italy" che abbiamo fatto sul blog e che faremo d'ora in poi. Per ogni ricetta ci siamo molto divertiti a cercare le ricette originali per riprodurle come dovrebbero essere... poi ci direte voi : )
Quest'anno abbiamo deciso di fare tutto da soli. Parlando con i miei amici ho capito che in Italia non c'è una tradizione precisa su cosa si mangia a Natale. Al contrario in Polonia sono tutti abbastanza d'accordo su cosa si mangia. Insomma per farla corta nella mia famiglia si mangiano i tortellini in brodo come primo piatto del 25, quindi inizieremo da quelli. La ricetta si compone di tre parti: il brodo, la pastail ripieno. Le quantità che troverete qui sono per approssimativamente 5 persone e sono usciti fuori 170 tortellini.



brodo di gallina:
  • 1 gallina (come si dice gallina vecchia fa buon brodo)
  • un pezzo di muscolo
  • una cipolla
  • una carota
  • 2 pezzi di sedano
Mettere tutto insieme in un pentolone e fare bollire a fuoco basso 3-4 ore o finché la carne non diventa morbida. Tradizionalmente il brodo si fa la sera prima. La mattina, quando si è raffreddato, è piu facile sgrassarlo con un cucchiaio visto che grasso e brodo si sono separati.

Pasta fresca:
  • per ogni persona 1 uovo e 100 gr di farina 00 (noi abbiamo fatto per 5 persone)
Mischiamo insieme le uova con la farina e impastiamo. Bisogna impastare una mezz'ora o almeno finché la pasta non diventa elastica e morbida. Farla riposare in un panno per una mezz'ora e poi stenderla molto fina. Noi abbiamo usato la macchinetta per stendere la pasta perché ancora non abbiamo imparato a farlo a mano. Se qualcuno ce lo insegnasse : )

Ripieno:
  • 100g parmigiano grattuggiato
  • 100g di mortadella
  • 100g di prosciutto crudo
  • 100g lombo di maiale
  • 1 cucchiaio di burro
  • 1 foglia di alloro
  • sale e pepe q.b.
  • mezzo cucchiaino di noce moscata
  • 1 uovo

Tagliare tutto a pezzettini fini e mischiare tutto insieme. Bisogna poi passarlo con un passa verdure o un tritacarne finche la massa non è amalgamata. Assaggiare ogni tanto e speziare a volontà. Il ripieno ha la consistenza giusta quando è possibile farci delle palline facilmente.

Tutto insieme
A questo punto possiamo mettere tutto insieme. Bisogna ritagliare dei quadrati di pasta di 5cm x 5 cm. Mettere una pallina di ripieno al centro dei quadrati. Poi bisogna sovrapporre due angoli del quadrato per creare un triangolo. A questo punto bisogna arrotolare attorno al dito i due angoli rimanenti e appiccicarli insieme. Se la pasta fosse troppo secca, potete aiutarvi con un po di acqua.
Quando avete fatto i tortellini, lasciateli riposare per almeno una mezz'ora e poi buttateli nel brodo bollente. Se sparsi di farina e messi in un sacchetto di plastica potete surgelarli o usarli anche qualche giorno dopo.


Mięsne tortellini w rosole
Kuchenne noworoczne postanowienia: lodówka pełna świeżych warzyw, domowy chleb, ciepłe ciasto na weekend, odkrycie wszelkich sekretów kuchni włoskiej, kubek pysznej gorącej czekolady przed pójściem spać i francuskie wypieki na śniadanie. A wszystko to opisane, sfotografowane i umieszczone na blogu.... wiem, wiem już nie raz w tym roku składaliśmy takie obietnice i nic z tego nie wyszło. Jednak myślę, że jesteśmy usprawiedliwieni - to była bardzo intensywny rok, pełen emocji, podróży, ważnych decyzji życiowych i przeprowadzek. Starożytny Rzym został zamieniony na Warszawę, w której od razu się zakochaliśmy  jednak dość szybko zaczęliśmy odczuwać braki włoskiej kuchni. 

Tak więc postanowiliśmy rozpocząć nową serię pt. "Made in Italy" - w prawym górnym roku znajdziecie link, pod którym będziemy gromadzić nasze włoskie przepisy. Już dzisiaj zapraszamy na włoski klasyk czyli tortellini w domowym mięsnym wywarze.


Włoski rosół na mięsie:
  • 1 cała kura lub kurczak
  • kawałek mięsa wołowego np. szponder
  • duża cebula
  • duża marchewka
  • 2 gałązki selera naciowego
Mięso myjemy, warzywa obieramy i w całości wrzucamy do dużego garnka. Zalewamy wodą (wszystkie składniki powinny być przykryte) i gotujemy na wolnym ogniu przez jakieś 3 do 4 godzin. Następnie rosół należy ostudzić (najlepiej w lodówce) i ściągnąć za pomocą łyżki tłuszcz, który zbierze się na powierzchni. Tak przygotowany rosół można ponownie przygrzać i doprawić do smaku solą.

Domowy makaron:
  • na każdą osobę - 1 jajko i 100g mąki
Jajko i mąkę zagniatamy przez co najmniej 30 minut - ciasto powinno być sprężyste i bardzo elastyczne. Ciasto najlepiej przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut. Następnie należy je bardzo cienko rozwałkować lub przepuścić przez maszynkę do makaronu. 

Farsz do tortellini
Każdy składnik farszu powinien być w równych proporcjach (z podanych proporcji wyszło nam około 150 tortellini)
  • 100g startego parmezanu
  • 100g szynki mortadella
  • 100g szynki parmeńskiej
  • 100g mięsa wołowego np. łopatka
  • 1 łyżka masła
  • liść laurowy
  • sól
  • pieprz
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 jako
Mięso wołowe wraz z liściem laurowym smażymy na maśle. Następnie należy je zmielić wraz z resztą składników, dodać jako i przyprawy - całość wymieszać.

Tortellini z mięsem:
Z każdego płata wycinamy kwadraciki o bokach 5cm x 5cm, na środek każdego dajemy farsz, boki lekko smarujemy wodą i zamykamy (tworzymy trójkąt, następnie dłuższe boki sklejamy razem - powinny przypominać trochę nasze polskie uszka :). Tortellini układamy na ściereczce obsypanej mąką. Radzimy przygotować je wcześniej i zostawić je na co najmniej godzinę do wyschnięcia przed ich gotowaniem. Gotujemy je bezpośrednio w naszym rosole przez około 5 minut. Tortellini podajemy z rosołem i posypujemy startym parmezanem. 

martedì 6 novembre 2012

Crema di zucca con zenzero e arancia / Zupa dyniowa z imbirem i pomarańczami

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu
E' fatta, ci siamo trasferiti! Trasferirsi in un altro paese è difficile anche quando lo conosci e sai cosa aspettarti. Quando poi decidi di trasferirti in inverno tutto è più difficile : ) Comunque la cosa più importante è ritrovare i propri ritmi e ritrovare i piccoli piaceri che uno aveva a casa. Naturalmente la prima cosa che dovevamo ritrovare è la cucina! Per fortuna qui in Polonia di ispirazioni non ne mancano e cercando si trovano tantissimi ingredienti particolari o addirittura mai visti... Comunque come primo passo abbiamo usato la zucca che come in Italia qui è onnipresente. Questa zuppa non è proprio una ricetta tipica polacca ma ci incuriosiva molto la zucca con lo zenzero e... l'arancia? Sì sembra strano ma l'acido dell'arancia, il piccante dello zenzero e il dolce della zucca vanno molto bene insieme... provare per credere.


Ingredienti (per 4 persone):

  • 500g zucca tagliata a pezzi grossi
  • 1 cucchiaio di burro + 1 cucchiaio di olio di oliva
  • 1 cucchiaio di zenzero fresco grattuggiato
  • succo di una arancia (se non trattata usate anche la pelle)
  • una manciata di mandorle a fettine
  • pepe e sale q.b.
Rosoliamo in un pentolone lo zenzero nel burro e nell'olio. Aggiungiamo la zucca con poco sale e cuciniamo per qualche minuto. A questo punto possiamo aggiungere il succo di arancia e acqua fino a coprire la zucca. Lasciamo bollire per una mezz'ora, finché la zucca non è morbida. Con un mixer frulliamo il tutto e aggiungiamo pepe e sale a piacimento. Per decorazione, e per il sapore, potete tostare in padella le mandorle e aggiungerle sopra quando servite... ci stanno molto bene.


Zupa krem z dyni i pomarańczy z dodatkiem świeżego imbiru

Niektórzy nazywają to marudzeniem, ja nazywam to życie w zgodzie z samą sobą :) Tak to prawa, ze nie łatwo mnie zadowolić - szukam perfekcji we wszystkim: nie chcę się godzić na byle jaką pracę, na rozmowy o niczym, czas zmarnowany przed telewizorem czy bezpłciowe jedzenie. Nie chcę na wszystko reagować mówiąc "nic się nie stało" czy "przecież może być gorzej", ale rozmawiać i szukać rozwiązań. Chcę wierzyć, że zawsze może być lepiej, a może kiedyś wreszcie zadowolę się tym, co tu i teraz bez "narzekania" ;) 

W jedzeniu zawsze będę szukała perfekcji - przynajmniej w tej dziedzinie eksperymenty i modyfikacje prawie zawsze wychodzą na dobre! Tym razem zapraszamy Was nas na dość nietypową zupę krem z dyni o aromacie pomarańczy. Myślę, że nie jest to mieszanka składników, którą wszyscy polubią, ale warto spróbować, gdyż zupa ta idealnie łączy w sobie słodkość dyni, ostrość imbiru i kwaskowatość pomarańczy. Smakuje idealnie z rumienionymi na suchej patelni płatkami migdałów.

Składniki dla 4 osób (przepis lekko zmodyfikowany z Kwestia Smaku):
  • 500g dyni pokrojonej w dużą kostkę
  • 1 łyżka masła + 1 łyżka oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 1 łyżka świeżego startego imbiru
  • sok z jednej niedużej pomarańczy (ważne żeby pomarańcza nie była zbyt kwaśna)
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • sól do smaku
Na maśle i oliwie podsmażamy przez około pół minuty imbir. Następnie dodajemy dynię, lekko solimy i smażymy przez parę minut. Dynię zalewamy sokiem z pomarańczy i tyle wody, aby przykryć dynię. Gotować do miękkości przez około 30 minut. Następnie zmiksować i przyprawić do smaku solą i pieprzem.

sabato 29 settembre 2012

Arrivederci Roma!

 Czas pożegnań jest zawsze trudny. To był burzliwy trzyletni związek z Rzymem - miasto w którym zakochałam się po uszy, które nigdy nie przestało mnie zachwycać swoim pięknem, ale które nie raz mnie zawiodło. Będziemy tęsknić za małymi placykami, porannymi cappuccino, wąskimi uliczkami, przepełnionymi restauracjami i wiecznie błękitnym niebem. Przed nami nowy rozdział i już wkrótce powrócimy tutaj z zupełnie nowego miejsca, w którym mam nadzieję, że zakochamy się tak samo mocno jak i w Rzymie!

Quest'ultimo periodo non siamo stati molto presenti sul blog perché è un periodo di grandi cambiamenti nella nostra vita. Domani si parte infatti alla volta di Varsavia! Prima di partire però ci sembrava giusto pubblicare un post di arrivederci a Roma, la mia bellissima città. Continueremo quindi a essere Myszki in Cucina ma da un altra prospettiva: quella di un italiano all'estero e di una polacca in patria. Quindi aspettatevi molte più ricette di cucina italiana (che farò per nostalgia) : )
Arrivederci Roma!






mercoledì 18 luglio 2012

Pomodori al riso / Chwilowy powrót

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu
Era tanto che non scrivevamo un post e finalmente siamo riusciti a trovare il tempo per farlo! Questa volta vi presentiamo un classico della cucina italiana che sicuramente conoscerete già tutti ma che visto che c'è l'estate non possiamo non fare : ) Quando li facciamo cerchiamo sempre di farli in grandi quantità così poi li possiamo mangiare freddi quando vogliamo.



Ingredienti:
  • 6 pomodori grandi
  • 200 g di riso arborio
  • basilico
  • 7-8 patate
  • sale
  • 2 spicchi d'aglio
  • olio
Per prima cosa lavate per bene i pomodori. Poi tagliate la parte superiore cercando di tagliare il meno possibile. Con un cucchiaio scavate all'interno del pomodoro facendo attenzione a non bucarlo. Mettete tutta la polpa tagliata a pezzettini in un contenitore con il riso, il sale, l'aglio tagliato a pezzettini (o spremuto), il basilico e l'olio. Non deve esserci troppo riso sennò non ci sarà abbastanza acqua. Lasciate il riso coperto ad assorbire tutto il sugo un paio d'ore.  Se lo trovate secco potete aggiungere un pò d'acqua.
Intanto tagliate le patate a pezzettoni e mettete i pomodori in una teglia oliata. Quando il riso ha assorbito l'acqua riempite i pomodori svuotati con il riso senza riempirli troppo perché poi durante la cottura il riso si espanderà. Riempite tutti i buchi tra i pomodori nella teglia con le patate. Aggiungete un pò d'olio e di sale e infornate a 180 gradi per un'oretta e mezza... Buon appetito.



Faszerowane pomidory z ryżem i ziemniakami
Wracamy tu tylko na chwilę. Podczas naszej dwumiesięcznej blogowej nieobecności dużo się u nas wydarzyło i czeka nas wiele zmian. Czy na dobre czy nie tego nie wiemy, bo najbliższa przyszłość jest dla nas ogromnym znakiem zapytania. Wiemy na pewno, że już wkrótce czeka nas podróż marzeń, z której wrażeniami na pewno się z Wami podzielimy.

Zanim spakujemy nasze walizki, chcielibyśmy Was zaprosić na jedynie ciepłe danie, które jadamy letnią porą w Rzymie - pomidory faszerowane ryżem, zapiekane z ziemniaczkami. Doskonale smakują na zimno i uważamy, że nie ma sensu robić ich zimą, kiedy pomidory niestety nie mają zbyt dużo smaku. Najważniejsze jest dobra jakość pomidorów, które powinny być soczyste i aromatyczne.

Składniki
  • 6 dużych pomidorów
  • 12 łyżek ryżu typu arborio 2 łyżki na 1 pomidor
  • nieduży pęczek bazyli
  • 7-8 ziemniaków obranych i pokrojonych na osiem części
  • sól
  • 2 główki czosnku
  • oliwa z oliwek
Pomidory myjemy. Odcinamy górną częśc pomidora, która posłuży za czapeczkę i łyżką wydrążamy miąższ, uważając, aby nie przebić dna. Wnętrze pomidora nacieramy solą. Miąższ kroimy na nieduże kawałki lub miksujemy i przekładamy go do miski. Dodajemy ryż, sól, wyciśnięty czosnek, bazylię i parę łyżek oliwy z oliwek. Ryż nie może być zbyt suchy, tak więc ważne, aby dosypywać go stopniowo - powinnien, być przykryty miąższem pomidora wraz z oliwą. Odstawaimy farsz na 45 minut, aby ryż nasiąknął płynami. 
Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą. Następnie napełniamy ryżem pomidory i polewamy je oliwą z oliwek. Nakładamy czapeczki a pomi€dzy pomidory układamy pionowo ziemniaki. Jeśli został Wam farsz, możecie go wyłożyć między ziemniaki i pomidory. Pomidory pieczemy w temperaturze180 stopni przez około godzinę/ godzinę trzydzieści - do czasu, aż ryż będzie miękki i nasiąknie całym płynem z pomidorów. Smakuje idalnie zarówno na ciepło jak i zimno.

lunedì 21 maggio 2012

Muffins alle fragole / Pożegnanie

Polska wersja językowa znajduje się w dolnej części przepisu

In questo periodo siamo veramente oberati di lavoro e non riusciamo nemmeno ad andare a fare la spesa, figurarsi scrivere i post del blog : ) Ormai sono due settimane che non riusciamo a cucinare con calma e si finisce sempre per fare delle cene rapide con la pentola a pressione (grande invenzione...) che ci sta aiutando molto. Penso quindi che per un paio di settimane non riusciremo a pubblicare niente ma poi torneremo alla grande!

Questa ricetta di oggi è veramente semplicissima e non c'è molto da scrivere. Basta prendere la ricetta che abbiamo postato qui. La ricetta è esattamente uguale a parte che bisogna togliere le mele, le noci, l'uvetta e la cannella e sostituirle con le mandorle grattuggiate e le fragole tagliate a pezzetti. La ricetta di base è quella dei muffin autunnali ma vi assicuro che per il tempo che ci ritroviamo qui a Roma sono adeguati : )

Muffiny truskawkowe z migdałami
Lodówka stoi pusta od jakiś dwóch tygodni. Nowy piec jest lekko zakurzony i tylko czasami służy nam do zrobienia porannej kawy. Nie w głowie nam teraz gotowanie. Dnie wypełnia nam wybieranie kwiatów, przygotowanie dekoracji stołów, organizacja przylotów i odlotów, tworzenie playlisty z ulubionych piosenek i regularne sprawdzenie prognozy pogody. Przed nami ważny dzień i przez jakiś czas pewnie nie będziemy tu zaglądać. Mam nadzieję, że już wkrótce powrócimy z podwójną siłą i nowymi pomysłami.


Zanim się z Wami rozstaniemy na te parę (parenaście) dnim, zapraszamy Was na pyszne wiosenne muffiny z truskawkami i migdałami. Do zrobienia tych muffinów użyliśmy naszego ulubionego przepisu na muffiny, który możecie znaleźć tutaj. Pominęliśmy cynamon, jabłka, rodzyniki i orzechy, a w zamian dodaliśmy prażone migdały (garść do ciasta i trochę na posypanie muffinów) oraz truskawki pokrojone w plasterki (ułożyliśmy je na cieście przed włożeniem muffinów do piekarnika). Smaczenego i do usłyszenia!

giovedì 10 maggio 2012

Polpette di pesce / Burgery rybne

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

Finalmente è arrivato il caldo... quello vero! Quindi abbiamo iniziato subito a pensare al mare, al costume, alla spiaggia... e a farci delle polpettine di pesce fritte : )
Vi siete mai chiesti come si fa a usare il pesce surgelato che avete nel freezer ma che non sapete come usare? Fatene delle polpettine di pesce!
Hanno un sapore un pò orientale, si fanno in cinque minuti e piaceranno sicuramente a tutti... divertitevi!


ingredienti per 10-12 polpette:
  • 500g pesce a scelta (merluzzo, platessa, ...), fresco o surgelato, tagliato a cubetti
  • 2 patate bollite con la pelle
  • 2 uova
  • 2 cucchiai di latte
  • un pezzo di zenzero fresco della grandezza di un pollice
  • 1 cipolla media
  • pan grattato
  • sale e pepe
  • olio di semi per friggere
  1. Tagliamo a pezzetti la cipolla e la doriamo in padella con dell'olio. 
  2. Spiaccichiamo la patata e mischiamo al latte per ottenere una specie di puré.
  3. Aggiungiamo alle patate il pesce, la cipolla, lo zenzero grattuggiato, un uovo e il sale e il pepe a piacimento. Aggiungiamo il pan grattato fino a ottenere un impasto con il quale si riescano a fare delle polpettine.
  4. Prima di formare le polpettine, conviene lasciare l'impasto riposare per un'oretta in frigo.
  5. Formiamo delle polpettine che poi passiamo prima nell'uovo sbattuto e poi nel pangrattato.
  6. Scaldiamo l'olio e facciamo friggere le polpettine per 2-3 minuti per lato.
  7. Noi generalmente ce le mangiamo con lo yoghurt oppure con un'insalata di cetrioli e pomodori... buon appetito!

Burgery rybne
Widziałam, że w końcu nastąpi ten moment, kiedy nie chce się zaglądać do lodówki, kiedy nawet najpięknieszemu ciastu, które dopiero co wyszło z piekarnika nie chce się zrobić zdjęcia i kiedy ciężko zabrać się, aby napisać parę słów. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy blogowy kryzys, który wkrótce minie a w międzyczasie zapraszamy Was na kotleciki rybne. 

Myślę, że w wielu domach goszczą one często na stole w piątkowe obiady. Dla nas były to pierwsze doświadczenia z takimi burgerami i powiem tylko - 12 kotlecików zniknęło w ciągu jednego posiedzenia :)

składniki na 10-12 niedużych kotlecików
  • 500g ulubionej ryby (dorsz, mintaj, łosoś etc.), drobno pokrojonej
  • 2 spore ziemniaki, ugotowane w mundurkach
  • 1 jako
  • 2 łyżki mleka
  • świeży imbir - wielkosci kciuka
  • 1 nieduża cebula podmsażona na złoto na oliwie
  • około 4 łyżek bułki tartej
  • do obtoczenia bułka tarta, 1 jako
  • sól, pieprz do smaku
  • olej do smażenia
  1. Ugotowane ziemniaki obieramy ze skórki, przeciskamy przes praskę, dodajemy mleko i dobrze mieszamy, tak aby powstało ziemniaczne puree.
  2. Do masy ziemniaczanej dodajemy rybę, cebulę, stary imbir, jajko, doprawaimy do smaku i "cementujemy" całóść za pomocą bułki tartej - należy ją stopniowo dosypywać, aż do czasu kiedy masa będzie się łatwo formować i nie będzie się zbytnio przylepiać do rąk.
  3. Przed formowaniem kotletów najlepiej jest odstawić masę ziemniaczano-rybną do lodówki na około godzinę.
  4.  Formujemy niewielkie kotleciki, które obtaczamy w jajku a następnie w bułce tartej.
  5. Smażym na rozgrzanym tłuszczu po około 3 minuty z każdej strony.
  6. Nam najlepiej smakują polane jogurtem greckim i/lub z sałatką z ogórków kiszonych i pomidorów.

mercoledì 25 aprile 2012

Milano

Polska wersja językowa znajduje się w dolnej części wpisu

Una delle caratteristiche più belle dell'Italia è la diversità. Ogni parte di questo paese ha la sua identità e specificità. Per questo ormai il viaggio in treno tra Roma e Milano è troppo corto e non ti lascia il tempo di abituarti all'idea che stai arrivando in un posto diverso da quello da cui sei partito... Quando si scende dal treno fa impressione; si arriva in una città dove i mezzi pubblici funzionano e dove si ha la sensazione che l'amministrazione pubblica faccia qualcosa : )


Detto questo io ho famiglia a Milano e ci sono già stato molte volte. Penso di conoscerla relativamente bene e mi piace come città. Non si può dire che sia una bella città (al contrario di Roma :) ) ma sicuramente sembra una città molto vivibile e con molte opportunità.


Questo weekend c'era il salone del Mobile che pare che sia un grande evento. Sinceramente non capisco molto l'eccitazione per questa manifestazione che non mi sembra particolarmente interessante ma io di mobili non ne capisco niente. Comunque è divertente perché la città si anima e c'è così tanta gente in giro che ci siamo ritrovati a fare la fila a un ponte pedonale sulla ferrovia (nonostante a 5min a piedi ci sia una strada che fa lo stesso percorso :) ).
Insomma a me questa città è piaciuta molto e consiglio a chi non c'è mai stato di farsi un giro, sopratutto perché è sempre interessante vedere luoghi in Italia dove le cose funzionano...


Mediolan na weekend
Wszystkiego spodziewałam się po Mediolanie, ale nie tego, że w mieście tym poczuję się jak w Polsce :) Teraz już rozumiem dlaczego Włochy, kiedyś były państwami-miastami! Zróżnicowanie tego kraju jest tak ogromne, że Mediolan nie ma nic wspolnego z środziemnomorskimi klimatami południowo-centralnych Włoch i błądząc po jego uliczkach, ma się wrażenie, że spaceruje się po jednym z miast północnej Europy.


Rzym, Florencja czy Neapol od razu zachwycają. Mediolan w ich cieniu wydaje się przeciętny - nie znajdziemy tu starożytnych zabudowań czy małych placyków, na których na każdym rogu serwowane jest cappuccino. Jednak wspominam tą podróż z uśmiechem na twarzy. Mialam wrażenie, że wszystko jest mi bardzo bliskie. Znajoma architektura, tramwaje i klimat :) Nawet niektóre typowe mediolańskie potrawy przypominają kuchnię polską. Przez wiekszą część roku w Rzymie szuka się kawiarenek ze stolikami na dworze, aby móc nacieszyć się słońcem, ale jak tylko pogoda nas nie dopieszcza to możemy zapomnieć o znalezieniu lokalu z dobrą kawą i wygodnymi fotelam, w ktorych można by się zanurzyć i w spokoju poczytać książkę. Tutaj kawę pije sie na stojąco, a kawiarniane stoliki (jeśli takie w ogóle są na wyposażeniu) otoczone są plastikowymi krzesłami.


Mediolan pod tym względem jest dla mnie rajem - pełno tu oryginalnych, przytulnych kawiarenek w których mogłabym spedzić cały dzień. To samo tyczy się restauracji - oprócz typowych trattorie znajdziemy tutaj wiele nowoczesncy wnętrz, w których serwują tradycyjne dania kuchni wloskiej. Mediolan niekoniecznie jest miastem turystycznym, ale myślę, że dobrze się tu mieszka - na pewno łatwiej niż w Rzymie :) i trochę smutno było po tych 2 dniach wsiąść do pociągu i wrócić do "Wloch".

venerdì 20 aprile 2012

Chowder

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

Il Chowder è una ricetta strana, di quelle ricette che solo gli americani si possono inventare.... almeno a me non sarebbe mai venuto in mente di mettere insieme pesce e pancetta : )
Quando siamo stati a New York, siamo passati al Chelsea Market dove ci sta un negozietto molto carino che è una pescheria dove ti cucinano quello che compri. Lì facevano anche zuppe di pesce tipo queste e da lì ci è venuta voglia di farne una. Questa ricetta viene dal libro di Gordon Ramsay World Kitchen (con mooolta meno panna). Devo dire che noi con Gordon Ramsay abbiamo un rapporto di amore/odio. Perché i suoi serial di cucina sono divertenti e lui è molto bravo ma dopo un pò questo suo atteggiamento così aggressivo stanca. Comunque per chi non l'ha mai visto Kitchen Nigthmares (Cucine da incubo) è un serial molto divertente.
Questa ricetta ha molti passaggi ma non è difficilissima. Bisogna mangiarla calda, magari con un pezzetto di pane abbrustolito sotto. Visto che questa primavera si lascia desiderare, avete ancora un pò di tempo per provarla:)


Ingredienti per 2-3 persone:
  • 1 kg di vongole
  • un bicchiere di vino bianco
  • 100g di pancetta affumicata a cubetti
  • 2 cipolle tagliate fine
  • 2 coste di sedano tagliate fine (tenete le foglie)
  • 3 patate grandi tagliate a cubetti
  • uno spicchio d'aglio
  • 30g burro
  • 2 cucchiai e mezzo di farina
  • un litro di brodo di pollo
  • 100 ml di panna
  • una foglia di alloro
  • sale e pepe
  • un pò di prezzemolo (per decorazione)
  1. Scaldiamo una pentola grande con un fondo spesso. Mettiamo dentro le vongole quando è molto calda, aggiungiamo il vino e copriamo la pentola con un tappo. Scuotiamo la pentola tenendo il tappo, in modo che le vongole si cuociano al vapore. Spegniamo quando tutte le vongole si sono aperte (5-6 minuti).
  2. Scoliamo le vongole facendo attenzione a recuperare il sughetto che useremo dopo. Quando si sono raffreddate separiamo le vongole dai gusci, lasciando i più belli per decorazione. Tutte le vongole chiuse sono da buttare.
  3. In una pentola fonda scaldiamo l'olio. Aggiungiamo la pancetta e cuociamo per 2-4 minuti per farla diventare croccante. Aggiungiamo la cipolla, il sedano, le patate e l'aglio e lasciamo cuocere a fuoco medio per una decina di minuti o finché le patate non si ammorbidiscono.
  4. Aggiungiamo il burro e dopo la farina e mischiamo energicamente cuocendo per qualche minuto. Aggiungiamo il brodo continuando a mischiare. Aggiungiamo anche la panna e il succo delle vongole - per aggiungere la panna conviene sempre prima mischiarla in una tazza con poco brodo alla volta e poi metterla nella pentola.
  5. Aggiungiamo le foglie del sedano, la foglia d'alloro e saliamo e pepiamo a volontà.
  6. Lasciamo bollire finché le verdure non sono cotte e la zuppa non assume una consistenza tipo gulasz.
  7. Aggiungere tutte le vongole e servire decorato con un pò di prezzemolo.

Gulasz z małży z Nowej Anglii
Wiosenne sukienki cierpliwie czekają w szafie. Mimo, że codziennie rano marznę na przystanku uparcie zakładam na siebie lekką kurtkę i baletki, bo przecież nie wypada chodzić w kozakach i w płaszczu w maju i to na dodatek w Rzymie! Włoszki nie mają z tym problemu - jak mi w tym okresie jest zimno. to one wręcz marzną. Tak więc na ulicach panuje prawdziwy miszmasz - na przystanku można spotkać roznegliżowanych turystów brytyjskich, zaczapkowanych Włochów i mnie, która po cichu zazdrości Włochom ich czapek i stara się nie zerkać zbyt często na turystów w krótkim rękawku, bo na sam ich widok jest mi o wiele zimniej.

U nas w kuchni też ciągle jesiennie - dzisiaj mam w planach upiec ciasto marchewkowe, a ostatnio nieustannie gości u nas kremowy gulasz z małży z boczkiem i ziemniakami. To właśnie tę zupę najbardziej pamiętam z naszej zeszłorocznej wyprawy do Nowego Jorku - przepyszny chowder serwowany w niewielkich kubeczkach w sklepie rybnym. Od tego czasu na dobre się w nim zakochałam - jest bardzo sycący i smak owoców morza oraz boczku rewelacyjnie się ze sobą komponuje. Lista składników może wydawać się długa. ale oprócz małż, reszta to składniki, które w większości goszczą codziennie w naszym domu. Przepis lekko zmodyfikowany pochodzi z książki Gordona Ramsaya Kuchnie Świata.

Składniki dla 2-3 osób

  • 1 kg żywych małży, dobrze umytych
  • kieliszek wytrawnego, białego wina
  • 100g wędzonego boczku, pokrojonego w paski
  • 2 cebule,obrane i posiekane
  • 2 łodygi selera naciowego (zachowaj listki) i drobno posiekane
  • 3 duże, mączne ziemniaki (około 600 g) obrane i pokrojone w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, obrany i posiekany
  • 30g masła
  • 2 i 1/2 łyżki stołowe mąki pszennej
  • 1 litr bulionu z kurczaka
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 1 liść laurowy
  • sól morska i czarny pieprz
  • pęczek pietruszki
  1. Mocno rozgrzej duży rondel z grubym dnem. Wrzuć małże, wlej wino i przykryj garnek szczelną pokrywką. Potrząśnij i pozwól, aby małże gotowały się w parze, do czasu aż się otworzą (około 5 minut)
  2. Małże przełóż do durszlaka, ustawiając go nad miską, by zbierać w nią soki. Kiedy małże ostygną, wyjmij je z muszli. Kilka muszli o najbardziej atrakcyjnym wyglądzie zachowaj. Wszystkie małże, które się nie otworzyły, wyrzuć.
  3. Na patelni rozgrzej oliwę z oliwek, wrzuć boczek i smaż przez 2-4 minuty, aż będzie chrupiący. Dodaj seler, cebulę, ziemniaki oraz czosnek i smaż delikatnie przez około 8 minut, aż zaczną mięknąć.
  4. Dodaj masło, a następnie mąkę i mieszając, smaż przez kilka minut. Stopniowo wlewaj bulion, nieustannie mieszając. Dodaj śmietanę i zachowane soki z małży. Wsyp posiekane listki selera naciowego, wrzuć liść laurowy i dopraw całość solą i pieprzem.
  5. Doprowadź płyn do wrzenia i gotuj przez 20-30 minut, aż warzywa będą miękkie, a zupa uzysk gęstą konsystencję gulaszu.
  6. Dodaj wszystkie małże i przed podaniem dodaj listki pietruszki.

domenica 15 aprile 2012

Paté di soia / Pasztet sojowy

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

L'altra settimana ci eravamo lamentati delle due goccie che erano scese a Pasqua per ricrederci dopo i diluvi di questa settimana... Cercando di ricordare come si stava bene quando c'era ancora il sole, iniziamo con la prima ricetta che abbiamo preparato per Pasqua come aperitivo. Questa ricetta sarà la gioia di tutti i vegetariani. Infatti è tutto rigorosamente vegetariano, è saporitissimo ma anche molto nutriente : )

Non è particolarmente difficile, né particolarmente faticosa da preparare ma bisogna pensarci almeno il giorno prima. Poi il giorno dopo bisogna bollire e frullare tutto : )




Notte prima:
mettere a mollo 250 g di soia con tanta acqua (3-4 volte di più)

Ingredienti con cui cuocere la soia:
  • 250g soia
  • 1/2 cucchiaino di timo
  • 1/2 cucchiaino di cumino
  • 1 grande foglia di alloro
  • 2 pimiento
  • un cucchiaino di curry
  • 1/2 cucchiaino di origano
  • qualche goccia di succo di limone
  • 1/2 cucchiaino di maggiorana
Facciamo bollire approssimativamente 1/2 litro d'acqua a cui aggiungiamo la soia e tutte le spezie. Cuociamo finché la soia non diventa morbida ( ci vorranno un paio di ore). Poi scoliamo la soia (tenendo un pò d'acqua per dopo) e togliamo la foglia di alloro e i pimienti. A questo punto aggiungiamo questi ingredienti:
  • mezza cipolla tagliata fina e cotta in padella con poco olio
  • uno spicchio di aglio
  • qualche cucchiaio di olio di oliva
  • un pò di pepe
  • 1/2 cucchiaino di peperoncino / paprika piccante
  • 1/2 cucchiaino di curry
  • 2 cucchiai di concentrato di pomodoro
  • 1 cucchiaino di maggiorana
  • sale quanto basta
Tritiamo tutti gli ingredienti insieme - se viene troppo secco aggiungiamo un pò di olio o di acqua della cottura. La consistenza giusta è quella di un composto che si spalma facilmente sul pane. Assaggiamo il paté e aggiungiamo pepe, curry o paprica a piacere. Mangiamo con il pane possibilmente croccante... resiste in frigo per una decina di giorni... buon appetito!



Pasztet wegetariański sojowo-pomidorowy
Z samego rana wdrapałam się na drabinę i z najwyższej pułki ściągnęłam kalosze i worek z zimowymi ubraniami, który został tam umieszczony parę tygodni temu. Jest zimno, deszczowo i tak jakoś "swojsko" - czuję, się prawie jak w Polsce :) W planach miał być piknik, ale jest nadrabianie zaległości - "wiosenne" domowe porządki, maile czekające na odpowiedź, książki do przeczytania. Jakby nie było, nie ma tego złego.... :)

Przepyszny pasztet wegetariański z białej soi z dużą ilością aromatycznych ziół i przypraw. Idealny do chleba, lub jako dodatek do surowych warzyw takich jak marchewka, seler czy koper włoski. Nie ma z nim dużo pracy, ale trzeba pamiętać, żeby dzień wcześniej namoczyć soję. Soja sama w sobie nie ma zbyt wyraźnego smaku, tak więc nie trzeba bać się przypraw i należy ją szczodrze doprawić :) Przepis (lekko zmodyfikowany) pochodzi z blogu Trufli

Noc wcześniej:
250g soi namoczyć w dużej ilości zimnej wody (trzy razy wyższej niż poziom soi)

Składniki potrzebne do ugotowania soi:
  • 250g soi
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1/2 łyżeczkikminku
  • 1 duży liść laurowy
  • 2 ziarna ziela ang.
  • łyżeczka łagodnego curry
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • kilka kropli soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki majeranku
Zagotowujemy około 1/2 litra wody i do wrzątku dodajemy odsączoną soję wraz z powyższymi przyprawami. Gotujemy do czasu, aż soja będzie miękka - około 2godziny. Następnie odcedzić (najlepiej zostawiają trochę wody na dnie), wyjąć liść laurowy oraz ziele angielskie i dodać następujące składniki:
  • pół cebuli pokrojonej w kostkę i zeszklonej na oleju
  • ząbek czosnku
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1/2 łyżeczki chilli powder hot lub pieprzu cayenne
  • 1/2 łyżeczki łagodnego curry
  • 2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka majeranku
  • sól do smaku
Całość miksujemy - jeśli masa będzie zbyt sucha należy dolewać oliwę do czasu, aż będzie mieć konsystencję, która będzie łatwo się rozprowadzać na chlebie. Na końcu kosztujemy i ewentualnie jeszcze raz przyprawiamy pieprzem, curry, chilli oraz solą.  Przełożyć do szklanego naczynia z pokrywką, przechowywać w lodówce do ok. 10 dni.

martedì 10 aprile 2012

Pasqua / Wielkanoc 2012

Abbiamo passato una bellissime pasqua con molto sole e poca pioggia : ) Metteremo al più presto le ricette delle cose buonissime che ci siamo scofanati, oltre alle tantissime uova di cioccolato!!
A presto

Było dużo słońca, ale też sporo deszczu. Były tradycyjne włoskie potrawy i nowe, niezupełnie wielkanocne dania. Przede wszystkim były święta na spokojnie - w doskonałym towarzystwie, z dobrą książką i uśmiechem na twarzy.


Już wkrótce przepisy z naszego wielkanocnego stołu: smażone w cieście karczochy, pomidorowy pasztet sojowy i tajine z jagnięciny ze śliwkami i migdałami.



Do usłyszenia!

venerdì 6 aprile 2012

Babka.... lub ciasto z owocami

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

Con quest'aria di primavera arriva la prima frutta succosa e buona. Quindi appena abbiamo visto le prime fragole arrivare abbiamo voluto usarle subito. Abbiamo usato la ricetta della babka che è ottima da usare come base e abbiamo aggiunto fragole a volontà... deliziosa!
Visto che la ricetta l'abbiamo già scritta vi mando direttamente al link. Alla ricetta di base abbiamo aggiunto delle fragole tagliate a pezzetti e delle mandorle a scaglie sopra. Poi bisogna cucinarla in una teglia grande e fare uno strato non troppo alto. Infornatela e buon appetito!


 In questo modo potrete esplorare una delle parti più remote del nostro blog. Infatti quella della babka è la nostra prima ricetta! In questi due anni sono cambiate un sacco di cose, abbiamo imparato un sacco di cose ma quello che fa veramente impressione è che andiamo avanti con questo blog da quasi un anno e mezzo : )

Babka lub ciasto z owocami

Przygotowań świątecznych brak - nie ma u nas świątecznych dekoracji, brak czekoladowych jajek (czy nawet tych surowych!). Liczę, że jeszcze nie wszystko stracone. Rano czekając na metro, zapisuję w swoim małym notesiku listę dań na wielkanocny obiad, wieczorem przeglądam książki kucharskie w poszukiwaniu idealnego przepisu na poniedziałkowe śniadanie. Na szczęście pojawiła się u nas namiastka świątecznych wypieków - babka w postaci ciasta z truskawkami :) Jest to stary rodzinny przepis, który przez większą część roku służy nam do przygotowania tradycyjnej babki. Kiedy tylko pojawiają się świeże owoce takie jak truskawki, śliwki czy czereśnie przerabiamy ją na ciast z owocami. 


Jeśli zdecydujecie się wykorzystać ten przepis do przygotowania tradycyjnej babki, to należy przełożyć surowe ciasto do podłużnej lub okrągłej foremki (nie za dużej tak aby ładnie wyrosło).W przypadku ciasta z owocami, ważne jest, aby piec ciasto w dość dużej i szerokiej blasze - ciasto nie powinno być za wysokie, tak aby owoce były dobrze wyczuwalne. Na cieście gęsto układamy ulubione owoce, a wierzch ciasta posypujemy uprażonymi płatkami migdałów (wystarczy na wolnym ogniu, na suchej patelni podgrzać migdały,do czasu aż będą miały lekko brązowy kolor). 


domenica 1 aprile 2012

Vitel Tonné

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

Il vitel tonné è una ricetta tipica della mia mamma quindi porta con se molti ricordi di infanzia quando assistevo alle cene dei miei genitori solo per mangiare tutte le prelibatezze che si cucinavano : )
La ricetta viene dal Piemonte e da noi viene usata spesso in periodi semi estivi quando fa piacere mangiare qualcosa di fresco e saporito. Come in tutte le ricette tipiche italiane c'è una diatriba senza fine per decidere qual'è la ricetta vera: con o senza maionese? Noi lo facciamo con pochissima maionese perché a me non piace particolarmente e secondo me appesantisce tutto però ognuno fà come vuole ; )


Ingredienti per 4 persone:
  • 500 gr di girello/magatello di vitella
  • alloro
  • ginepro
  • 2 scatolette di tonno sott'olio
  • 7-8 capperi salati (puliti sotto l'acqua)
  • una acciuga sott'olio
  • una punta di maionese
  • sale, pepe
  1.  Mettiamo a bollire una pentola di acqua.
  2. Quando l'acqua bolle mettiamo la carne, l'alloro, il ginepro nella pentola e un cucchiaio di sale grosso.
  3. Lasciamo cuocere per 45-60 minuti. La carne è cotta quando una forchetta inserita dentro esce senza fare uscire sangue (in mancanza di un termometro per carni :) ).
  4. Mi raccomando non buttare il brodo della carne! Noi lo abbiamo surgelato nei cubetti del ghiaccio e lo usiamo al posto del dado. Lo si può usare poi per insaporire zuppe o risotti...
  5. La salsa va molto a sapore. Gli ingredienti che ho messo sono indicativi quindi consiglio, sopratutto la prima volta, di aggiungere gli ingredienti (sopratutto i capperi!) uno alla volta e assaggiare spesso. La salsa deve essere relativamente liquida.
  6. Per preparare la salsa mettiamo in un mixer il tonno, i capperi, l'acciuga e aggiungiamo il brodo della carne per ottenere la consistenza giusta. Quando siamo soddisfatti aggiungiamo la punta di maionese.
  7. Quando la carne è fredda, la tagliamo con un coltello a fette molto sottili. 
  8. In un contenitore stendiamo le fette di carne, facendo anche un paio di strati e ricopriamo di salsa.
  9. Conviene farlo qualche ora prima di servirlo così i vari sapori si amalgamano per bene...

Vitel Tonné lub inaczej Vitello tonnato czyli cielęcina z sosem z tuńczyka
To był udany weekend. Było dużo słońca (z czerwonych nosów pomału zaczyna schodzić skóra), dużo słodkości (poranne muffiny truskawkowe i wieczorne crème brûlée), dużo ciszy i dużo radości przy okazji pierwszorocznego pikniku. Po takim weekendzie i nadchodzący tydzień musi być dobry.... mam taką nadzieję :)

Vitel Tonne - włoski przepis na pieczeń z cielęciny w sosie z tuńczyka i kaparów. Gotowane mięso jest wyjątkowo delikatne i idealnie komponuje się z słonawym sosem z tuńczyka. Połączenie może wydawać się dość nietypowe: ryba + mięsa, ale uwierzcie smakują ze sobą idealnie. Z reguły vitello tonnato je się na zimno.

Składniki dla 4 osób:
  • 500 gr cielęciny
  • liść laurowy
  • 2-3 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 puszki tuńczyka w oleju
  • 7-8 kaparów
  • 1 sardela w oleju (anchois)
  • 1-2 łyżeczki majaonezu
  • sól gruboziarnista, pieprz
  • 1,5 l wody
  1.  Zagotować wodę.
  2. Do wrzącej wody wkładamy opłukane wcześniej mięso, liść laurowy, ziele angielskie i łyżkę soli gruboziarnistej. 
  3. Gotujemy przez około 45 - 60 minut (mięso musi być miękkie - można łatwo wbić do mięsa widelec) 
  4. Bulion z mięsa przyda Wam się nie tylko do przygotowania sosu. Można go zamrozić np. w woreczkach/pojemnikach na lód i wykorzystać w przyszłości.
  5. Sos tuńczykowy należy przygotowywać stopniowo (nie dodawać wszystkich kaparów na raz, stopniowo doprawiać majonezem etc. ) i często kosztować - powinien mieć dość płyną konsystencję. 
  6. Do pojemnika wrzucamy tuńczyka, kapary, sardelę i dolewamy troszeczkę bulionu z cielęciny (najlepiej dodawać go stopniowo - sos nie może być zbyt wodnisty) i całość miksujemy. W razie potrzeby dodajemy więcej bulionu, lub kiedy sos jest zbyt rzadki można zwiększyć ilość tuńczyka. Na końcu dodajemy trochę majonezu do smaku.
  7. Kiedy mięso ostygnie, należy pokroić je na bardzo cienki plastry. 
  8. Na szerokim talerzu/naczyniu układamy mięso i zalewamy je sosem (można zrobić dwa pasma mięsa, i każde z nich polać sosem)*
* na zdjęciu mięso jest polane sosem w niewielkim stopniu, bo chcieliśmy Wam pokazać jak się ono prezentuje w całej swojej okazałości. Najlepiej jest jednak, aby było ono całe pokryte w sosie. Najlepiej jest je polać sosem około godziny przed jego podaniem i wstawić do lodówki, aby wszystkie smaki się przegryzły ze sobą. 

venerdì 23 marzo 2012

Brownie dolce-salato / Brownie na cały rok

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu


Usando una di quelle formule che piacciono tanto ai pubblicitari potremmo dire che la ricetta che vi proponiamo oggi è di una torta energetica. Ci sono tutti gli ingredienti di cui si ha bisogno per fare delle lunghe passeggiate, delle maratone... o per delle piacevolissime giornate di relax come quelle che ci facciamo noi : )
L'ingrediente principale è la masa kajmakowa che pare che in Italiano si dica dulce de leche perché è molto usato in Sud America e quindi lo chiamiamo così. Comunque è molto usato anche in Polonia e ci si fanno delle torte molto buone. Noi in questa ricetta abbiamo usato un barattolino già pronto ma se non lo trovate potete farlo molto semplicemente (con molta pazienza) : comprate un barattolino di latte condensato e mettetelo a bollire (chiuso!) con molta acqua in un pentolino. Se lo lasciate cuocere per 3 ore (altrimenti 25 min in pentola a pressione secondo wikipedia) otterrete il dulce de leche.
Mi raccomando le noccioline devono essere quelle salate perché l'idea è di avere un contrasto tra il dolce molto forte del dulce de leche e il salato delle noccioline.


Ricetta per una teglia da 20 x 24 cm
  • 200g cioccolata fondente 70%
  • 200g burro
  • 3 uova
  • 220g zucchero fino
  • 120g farina
  • 100g noccioline salate
  • mezzo barattolo da 250 g di dulce de leche
  • 2 cucchiai di mascarpone
Accendiamo il forno a 170 gradi e copriamo la base della teglia con della carta da forno.
  1. Sciogliamo il cioccolato a pezzetti con il burro a fuoco basso e lasciamo raffreddare.
  2. Sbattiamo le uova con lo zucchero finché non assume una colorazione gialla chiara e non riusciamo a formare con un cucchiaio un otto dentro il composto. Dopodiché incorporiamo il cioccolato e il burro poco a poco.
  3. Aggiungiamo la farina e mischiamo bene tutti gli ingredienti.
  4. Mettiamo tutto nella teglia e cuociamo in forno per 25 minuti circa o finché uno stecchino non esce secco dalla torta.
  5. Nel frattempo mischiamo insieme il dulce de leche con il mascarpone.
  6. Tostiamo le noccioline in una padella per qualche minuto.
  7. Quando la base è pronta, la tiriamo fuori dal forno e copriamo con la crema al mascarpone e le noccioline.

Brownie słodko-słone z masą kajmakową i solonymi orzeszkami ziemnymi
Drogowców co roku zaskakuję zimna, mnie w tym roku zaskoczyła wiosna. Ciągle patrzę na moje stopy i szukam kozaków, otulam się chustami, bo jakoś dziwnie tak chodzić z odkrytym dekoltem, a lekko zazielenione drzewa jakoś mi jeszcze nie pasują do otaczającego mnie krajobrazu. Mam nadzieję, że ten stan to tylko uboczny efekt dopiero co przebytej grypy, zbyt dużej ilości herbat z cytryną i warstwy koców zarzuconych, aby się ogrzać. Mam nadzieję, że nie będzie on trwał zbyt długo, bo czekają na mnie rzymskie placyki przepełnione kawiarnianymi stolikami, pyszne lody i ogrzewające słońce.

Czy wiosna czy zima brownie zawsze się sprawdza! Prezentowane dzisiaj brownie jest wyjątkowe - doskonale komponuje się ze słodką masą kajmakową i słonymi orzeszkami ziemnymi. Pierwszy raz jedliśmy takie połączenie i drżały mi ręce jak układałam orzeszki na brownie, ale to połączenie jest po prosto genialne :)

Przepis na blachę o wymiarach 20 x 24 cm
  • 200g gorzkiej czekolady 70%
  • 200g masła
  • 3 jajka
  • 220g drobnego cukru
  • 120g przesianej mąki
  • 100g solonych orzeszków ziemnych
  • pół puszki masy kajmakowej/krówkowej
  • 2 łyżki serka mascarpone
  1. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.
  2. Na małym ogniu, w rondelku roztopić czekoladę wraz z masłem - następnie ostudzić.
  3. Jajka wraz z cukrem ubić na puszystą pianę (około 10 minut), a następnie połączyć za pomocą łyżki z ostudzoną czekoladą.
  4. Na koniec dodajemy mąkę i delikatnie mieszamy - tylko do połączenia ze sobą wszystkich składników.
  5. Masę wlać do blaszki i piec przez około 25 minut (ciasto powinno pozostać lekko wilgotne w środku)
  6. W międzyczasie masę kajmakową łączymy z mascarpone.
  7. Orzeszki ziemne uprażyć na suche patelni do czasu aż nabiorą złocistego koloru.
  8. Na ostudzonym brownie rozprowadzamy wcześniej przygotowany krem i całość obficie posypujemy orzeszkami.
Inspiracja: Kwestia Smaku

sabato 10 marzo 2012

Scones

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu

L'ultima volta che avevamo provato a fare gli scones ci erano venuti duri come serci (come si dice qui a Roma)... Con quest'altra ricetta invece sono venuti benissimo!
Gli scones sono dei panini molto semplici che si fanno con il lievito chimico invece del lievito di birra. Quindi la lievitazione è immediata e il lavoro minimo. In America e in Inghilterra sono molto comuni e facili da trovare invece qui in Italia non gli ho mai visti.
Una volta pronti potete farci quello che volete... il nostro consiglio è di mangiarli al modo classico con mascarpone o philadelphia e marmellata.


Ingredienti per 8-10 scones:
  • 225 g di farina
  • 2 cucchiaini di lievito
  • 40 g di burro
  • 100 ml di latte
  • opzionale: 50 ml di Amaretto
  • un uovo da spalmare sopra
  • un pizzico di sale
  1. Accendiamo il forno a 220 gradi.
  2. Mischiamo farina e lievito insieme
  3. Aggiungiamo il burro tagliato a cubetti e impastiamo il composto con le mani per qualche minuto. Fate attenzione a non impastare troppo altrimenti l'inpasto non verrà bene.
  4.  Aggiungiamo l'amaretto e il latte e mischiam. L'impasto deve venire morbido ma compatto.
  5. Stendiamo l'impasto su una superficie infarinata per ottenere un altezza di 2 cm. Con l'aiuto di un bicchiere ritagliamo dei cerchietti di 4/6 centimetro di diametro senza girare il bicchiere dopo averlo affondato.
  6. Stendiamo gli scones su una teglia ricoperta di carta da forno. Spalmiamo l'uovo sbattuto sopra e cuociamo in forno per una decina di minuti o finché uno stecchino esce secco dallo scone.

Bułeczki Scones
Idealne śniadanie w 20 minut. Mieszamy ze sobą wszystkie składniki, ugniatamy ciasto, wycinamy kółeczka i wkładamy je na parę minut do piekarnika. W międzyczasie zaparzamy kawę, wyciskamy sok z pomarańczy i nie zdążymy dobrze nakryć do stołu, a nasze scones są już gotowe.

Scones czyli angielskie mini bułeczki. Najlepiej smakują zaraz po wyjęciu z piekarnika. Nasza wersja nie zawiera cukru, tak więc smakują idealnie zarówno na słodko jak i na słono.

Przepis na 8 - 10 bułeczek

  • 225g mąki
  • szczypta soli
  • 2 kopiaste łyżeczki proszku do pieczenia
  • 40g masła o temperaturze pokojowej, pokrojonego w kostkę
  • 100ml mleka (lub 150ml jeśli pomijamy amaretto)
  • opcjonalnie 50ml likieru Amaretto
  • rozmącone jajko do posmarowania
  1. Rozgrzać piekarnik do 220 st. C
  2. Przesiać mąkę do miski, dodać proszek do pieczenia. 
  3. Następnie dodać masło i wyrabiać ciasto rękami do czasu, aż masło dobrze się połączy z mąką i będzie mieć sypką konsystencję.
  4. Dodajemy Amaretto i mleko i mieszamy - ciasto powinno być bardzo miękkie.
  5. Stolnicę posypujemy mąką. Ciasto rozwałkujemy na wysokość 2cm i za pomocą szklanki/foremki wycinamy koła o średnicy 6cm
  6. Scones układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy jajkiem i pieczemy przez około 10 minut aż wyrosną i nabiorą lekko brązowego koloru.
Uwagi: 
Ciasta nie można zbyt długo wyrabiać, bo inaczej stanie się twarde.
Koła należy wycinać za pomocą szklanki o ostrych brzegach - nie można szklanki przekręcać w czasie wykrajania scones bo nie urosną. Szklankę należy przycisnąć do ciasta, a następnie delikatnie ją unieść (można ją wcześniej obtoczyć w mące)

domenica 4 marzo 2012

Winter Farewell

Pensavate che fosse finito l'inverno e che ormai tutta la neve fosse già sciolta... Invece abbiamo trovato vicino Campo Felice a un'ora e mezza da Roma delle montagne piene di neve dove provare a ciaspolare : ) Molto male alle gambe ma molto bello... sopratutto la cioccolata alla fine della scarpinata!

Początkowo w planach były poszukiwania pierwszych pąków kwiatów i zieleni, a skończyło się na przedzieraniu się przez śniegi :) Postanowiliśmy godnie uczcić kończącą się zimę i zamiast popijać leniwie cappuccino na jednym z rzymskich placyków, wybraliśmy się w niedaleko położone góry (Campo Felice), aby przebyć kilkanaście kilometrów z rakietami śnieżnymi na nogach! Łatwo nie było, ale było warto. Nieskazitelna biel śniegu, błękitne niebo, rozgrzewające słońce i dzień zakończony gorącą filiżanką gorącej czekolady - myślę, że jesteśmy gotowi na nadejście wiosny :)






venerdì 2 marzo 2012

Spring in progress!

Polska wersja językowa znajduje się na końcu przepisu


Continuo a cercare la traduzione in Italiano di drożdżówki ma non ho ancora capito qual'è :) Si potrebbe dire lievitini, paninetti lievitati, pan brioche con formaggio e molti altri. Forse la traduzione è così difficile perché qui in Italia questi cosi non si trovano quindi li chiamerò lievitini. Invece in Polonia a ogni angolo di strada c'è un chioschetto che vende diecimila tipi di questi dolci con diecimila tipi di ripieni. Abbiamo quindi provato a ricreare un pò di atmosfera polacca rifacendoli e i lievitini risultanti sono proprio come li trovereste nel chioschetto polacco:)


Ingredienti:
      Pasta
  • 300 g di farina
  • 10 g di lievito fresco
  • 20 g di zucchero
  • 1 uovo + 1 uovo per dare colore in forno
  • 25 g di burro
  • mezza tazza di latte
  • un pizzico di sale
       Ripieno
  • 500 g di ricotta o twaróg (qui per una spiegazione di cos'è)
  • 3 cucchiai di zucchero a velo
  • 1 albume
  • mezza tazza di latte
  1. Mettiamo il lievito con un cucchiaino di zucchero in una tazza con del latte tiepido. Lasciamo crescere per qualche minuto finché non si inzia a vedere della schiuma.
  2. Mischiamo insieme il latte con il burro, lo zucchero e il sale. Aggiungiamo anche le uova, la farina e il composto di lievito e latte preparato in precedenza. 
  3. Lavoriamo la pasta per una decina di minuti. Deve diventare elastica e staccarsi bene dalle mani (eventualmente aggiungendo più farina).
  4. Lasciamo crescere l'impasto in un luogo caldo coperto finché non raddoppia (1/1,5h).
  5. Prepariamo il ripieno mischiando insieme tutti gli ingredienti.
  6. Quando la pasta è cresciuta abbastanza, creiamo delle palline che mettiamo in una teglia con della carta da forno
  7. Lasciamole crescere per 30 min coperte.
  8. Con un bicchiere creiamo un buco al centro per mettere il ripieno e riempiamo di ripieno.
  9. Sbattiamo un uovo e spalmiamolo sopra. Cuociamo a 200 gradi per 15-20 min.

Drożdżówki z podwójną porcją sera
Co wydarzyło się w tym tygodniu? Jak spędziłam wolny czas? Jak poradziłam sobie w pracy? Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie znam odpowiedzi na te pytania :) Na początku myślałam, że z nawału pracy czas zbyt szybko zleciał i nie miałam nawet paru minut, żeby przeanalizować minione dni. Jednak to nie nadmiar obowiązków zamieszał mi w głowie! To wiosna w powietrzu! Rano budzik dzwoni o tej samej godzinie co zawsze, ale coś się zmieniło. Za okiennic przedostaje się światło i nie muszę już mrużyć oczu, jak wychodzę z sypialni. Autobusy dalej się spóźniają, korek uliczny wiecznie taki sam, ale nawet miejski gwar nie zagłusza ćwierkotu ptaków. Przez brudne okna metra gapię się na błękitne niebo i zapominam o rozłożonej na kolanach książce. Nic się nie liczy - jutro weekend, świeże drożdżówki zapakowana do plecaka, okulary przeciwsłoneczne w gotowości i ruszamy na dalsze poszukiwania wiosny. 

Jedne z najprostszych drożdżówek jakie do tej pory zrobiliśmy - nie wymagają dużo pracy i nie mogą się nie udać. Jeśli nie chce się Wam bawić w 2-dniowe przygotowanie ciasta jak w przepisie na Pains aux raisins czy Brioche to drożdżówki te są strzałem w 10! Smakują najlepiej wypełnione po brzegi serem. 

Składniki jak na zdjęciu (na około 9 dużych drożdżówek) + roztrzepane jajko do posmarowania.

  1. Drożdże należy wymieszać z odrobiną cukru i z lekko podgrzanym mlekiem (wystarczy parę łyżek mleka, tak aby drożdże były przykryte) - odstawić na parę minut, aż drożdże się "ruszą".  
  2. Lekko podgrzane mleko należy wymieszać z masłem, cukrem i solą. Kiedy lekko przestygnie, połączyć z jajkami, a następnie dodać mąkę wymieszaną z zaczynem.
  3. Ciasto wyrabiamy przez około 10 minut - powinno być gładkie, elastyczne i łatwo odchodzić od rąk ( w razie konieczności można dodać więcej mąki).
  4. Wyrobione ciasto należy pozostawić przykryte w temperaturze pokojowej na 1-1,5 h., do czasu aż podwoi swoją objętość.
  5. Przygotować nadzienie serowe: wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać (można dodać więcej cukru i/lub ulubione dodatki: sok z pomarańczy, wanilię etc.).
  6. Z ciasta formujemy okrągłe bułeczki, układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  7. Drożdżówki pozostawiamy na kolejne 30 minut do lekkiego wyrośnięcia.
  8. Za pomocą szklanki, w każdej drożdżówce należy zrobić zagłębienie i wypełnić je po brzegi nadzieniem.
  9. Drożdżówki smarujemy roztrzepanym jajkiem i pieczemy przez około 15-20 minut (do zarumienienia) w piekarniku nagrzanym do 200st C.
Przepis pochodzi z książki: Drożdżowe Wypieki, Małgorzaty Zielińskiej a znaleźliśmy go na blogu Pracownia Wypieków.